userad84
Boks reklamowy

Między Nami: Ogarnij się, czyli brutalna świąteczna prawda

Sprzątaj jak szalona i nie ruszaj, bo to na Święta! - właśnie w domach zaczyna finiszować taki czas. Przeciwko tej starej prawdzie buntowałeś się sam, gdy byłeś w wieku swojego "aniołka" i obiecywałeś sobie, że w twoim domu tak nie będzie, a jednak tak jest. 

Najpierw dopada cię gorączka wielkiego sprzątania. Wybebeszasz szafy, jakby to było credo życia i pozbywasz się ton niepotrzebnych rzeczy, które przecież jeszcze pół roku temu uznaliście za niezbędne. Melancholia, sentymentalizm i poczucie upływającego czasu budzą frustracje. Nasze aniołki zaczynają nam a to przeszkadzać, a to nas wkurzać, a to drażnić. Ten stan zwany odkurzaniem świata trwa i trwa i trwa nieskończenie długo. Najlepsi fizycy na świecie dotąd nie potrafią podjąć ryzyka zbadania zjawiska rozciągania czasu w tym momencie. 

Młody człowiek niekoniecznie widzi się w tej wojnie o idealny porządek na święta. Jeśli mu nie wyznaczysz konkretnych zadań, nigdy nie znajdzie swojego miejsca w okresie świątecznego przyśpieszenia. On też wymaga odkurzenia wielu sektorów i przytulenia do familijnego szaleństwa, które już za sekundę zmieni się w ferwor mieszania, łączenia , marynowania, pieczenia i ozdabiania... i lania po łapach.

Ten święty zakaz nie ruszaj, bo to na święta (dla gości, dla innych, bo jak będzie wyglądać) natychmiast kasuje nakaz wydawany zaraz po głównej celebrze. Gdzieś w okolicach dzień po (świętach, wizytach, imieninach itp.) słyszymy jedzcie, bo się  zmarnuje. Gdzie tu logika? Jak świat światem logika z filozofia świąt nigdy nie chodzi w parze. 

Brutalna prawda jest taka, że polskie święta Bożego Narodzenia trwają dwa i pół dnia. To dzień dłużej niż w większości państw świata. To i tak wydaje się czasem zbyt krótkim by odrobić roczne zaległości w rodzinnych i przyjacielskich kawkach, obiadkach i pogaduchach. Patrząc trzeźwo na całe zjawisko masz do wszamania trzy kolacje , dwa obiady świąteczne i dwa śniadania. No tak, ale to nie jest normalny czas powiesz... i masz rację, bo to czas wielkiego pośpiechu, by zdążyć mniej więcej w jednym momencie zasiąść do stołu, tak jak to od wieków czynią  miliony ludzi, którzy dwoją się i troją by zdążyć na ten święty czas.

Jeśli ten cały ferwor spada na Ciebie w dwa i pół dnia to faktycznie masz pod górę .Kiedy masz na miejscu liczną rodzinę warto z tego wozu trochę przerzucić na brykę innych.

Wigilia zjedzona przy wspólnym stole z bliższą i dalszą rodziną z pewnością smakuje lepiej niż ta konsumowana samotnie. Tradycja mówi,że wigilia to domena teściów. Nawet jeśli zapraszasz swoich rodziców i rodziców męża do siebie pozwól im wykazać się inwencją. Nic tak nie tworzy rodzinnego klimatu, jak zabieganie wokół tej samej sprawy i nie zapomnij, że to tworzenie musi być tez udziałem Twojego Aniołka, bo to w końcu w jego ręce masz przekazać tradycję.

Obiad dnia następnego?
To też obiad rodzinny. Jeśli wigilię spędzasz u jednych rodziców to przyjmij zaproszenie na obiad u drugich. W obiad wydawany w Twoim domu angażuj swoje dziecko. W końcu , gdzie i od kogo ma się nauczyć sztuki podejmowania gości jeśli nie od Ciebie. 

Dzień ostatni
Warto zaplanować tego dnia spotkanie z dobrymi przyjaciółmi. Nic tak nie poprawia nastroju świąt, jak wizyta ludzi w towarzystwie których czujesz się świetnie. Miły akcent na zakończenie weekendu trwającego 2,5 doby ? - no chyba, ze wigilia wypada akurat w niedzielę jak w tym roku, to do zagospodarowania masz dzień więcej, a to jeszcze jedna szansa , by uniknąć poświątecznego sloganu - no zjedzże to, bo się zmarnuje....

Jak świat, światem - tak jest w większości domów na całym globie. Przecież to tradycja, która każe nam zabiegać, by w święta nie zabrakło niczego na naszym wigilijnym stole, bo to też zwiastun tego, że w kolejnych latach głód twój dom ominie.

Rozgrzeszając siebie pamiętaj, że w tym całym ferworze twój "maluch" może się jeszcze gubić i że to ty jesteś samcem Alfa odpowiedzialnym za stado. Uważaj też na to, co robisz, by nie okazało się w przyszłości, że jakaś obca babcia i jej potrzeby są ważniejsze niż to, co dotyczy rodzinnego domu. Jeśli babcia nie rozumie, jaka jest hierarchia ważności to zwykła egoistka zawłaszczająca bez pardonu miejsce wyznaczone innym w kolejności. Toksyczne zachowania trzeba niszczyć w zarodku. 

Zanim zaczniesz się śmiać z własnego "nie ruszaj, bo na święta" - "zjedz, bo się zmarnuje"... może warto usiąść razem z naszym Aniołkiem i zapytać czego oczekuje w święta i jakby chciał je spędzić? O to czy lubi tą przedświąteczną krzątaninę jednak nie pytaj - bo do polubienia przedświątecznej gorączki zwyczajnie trzeba dorosnąć.


Zostań naszym darczyńcą, mecenasem lub sponsorem. Twoja dobrowolna wpłata zostanie przeznaczona w całości na działalność Stowarzyszenia I love Podhale - wydawcę portalu twoje-podhale.pl

BGZ BNP Paribas o/Nowy Targ konto: 24 1600 1462 1816 9582 4000 0001


Oceń artykuł:


2017-12-18 05:37 1190 Między Nami : Nie ruszaj , bo na Święta ....Zjedz , bo się zmarnuje ...., Ogarnij się czyli brutalna świąteczna prawda.

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie niewidoczny